Komputery-Sklep.com − Wysokiej jakości zestawy komputerowe − dla firm ulga na PFRON − AGD − RTV − Oświetlenie energooszczędne − Akcesoria fotograficzne − Nadruki reklamowe, fotokoszulka, fotokubek !!!

Choroby autoimmunologiczne (2/4)

AUTOR: Sławomir Gromadzki
< 1 2 3 4 >

Jednak prof. B. Cymborowski, na łamach miesięcznika Wiedza i Życie (2/1997) sugeruje, że chociaż melatonina może faktycznie dać wiele korzyści, to należy zachować daleko idącą ostrożność, jeśli chodzi o zażywanie jej w formie kapsułek, gdyż można wówczas doprowadzić do jej nadmiaru. Na przykład, wykazano, że wzrost komórek nowotworu piersi był hamowany przez melatoninę nawet o 75%, ale tylko przy takim zakresie jej stężenia we krwi, jakie stwierdza się w nocy u ludzi zdrowych. Jeżeli jej stężenie znacznie wzrastało, wtedy nie wywoływała ona żadnego wpływu na nowotwór. Inne badania wykazały też, że melatonina powinna być zażywana jedynie wieczorem, bo tylko wtedy wywiera pozytywne działanie, jeśli zaś zażywana była w ciągu dnia mogła nawet przyspieszyć rozwój raka. Poza tym, takie nieustanne dostarczanie melatoniny organizmowi w formie suplementu może sprawiać, że geny w komórkach szyszynki odpowiedzialne za wytwarzanie tego hormonu w ogóle przestaną go produkować, gdyż dojdą do wniosku , że są niepotrzebne , gdyż organizm czerpie melatoninę z jakiegoś innego źródła. A zatem najlepiej jest po prostu w miarę wcześnie kłaść się spać, regularnie ćwiczyć fizycznie, częściej w ciągu dnia przebywać na słońcu, spożywać pokarm z dużą zawartością tryptofanu (aminokwas wchodzący w skład białka), a wtedy szyszynka sama będzie wytwarzać odpowiednie ilości tego hormonu, zażywanie zaś melatoniny w kapsułkach usprawiedliwione jest, jeśli stosowana jest ona w umiarkowanych dawkach i tylko przez pewien okres czasu w takich przypadkach, jak depresja, choroby autoimmunologiczne, bezsenność itp.

Najbardziej jednak pożądanym w przypadku chorób autoimmunologicznych hormonem zdaje się być serotonina. Jedna z jej ról polega na kontrolowaniu emocji i osądu. Badania prowadzone na zwierzętach wykazały, że niski poziom serotoniny ma związek z impulsywnym, agresywnym i ryzykownym zachowaniem. Małpy które wykonywały zbyt ryzykowne skoki z drzewa na drzewo miały niski poziom serotoniny. Inni uczeni stwierdzili, że szczury z niskim poziomem serotoniny wolały wybrać małą nagrodę, którą mogły otrzymać szybko niż dużą nagrodę, na którą musiały czekać nieco dłużej. Naukowcy badali też poziom serotoniny różnych osób i okazało się, że np. więźniowie, którzy popełnili morderstwo mieli nienormalnie niski poziom tego hormonu. Istnieje również przypuszczenie, że brak serotoniny może mieć związek z samobójczymi myślami oraz wieloma przypadkami samobójstw. Osoby, które pod wpływem depresji popełniają samobójstwo mają bardzo niski poziom tego hormonu. Dodatkowo u tych samych osób stwierdzono przed śmiercią, skłonności do przejadania się oraz impulsywnych zachowań. Na szczęście możemy na wiele różnych sposobów wpływać na to, że organizm będzie wytwarzał więcej tego niezwykle ważnego hormonu, który przeciwdziałając depresji, przygnębieniu i samobójczym myślom może okazać się bardzo pomocny w zwalczaniu chorób autoimmunologicznych. Na przykład, wiadomo obecnie, że bardzo duży wpływ na poziom serotoniny w naszym organizmie mają różne kolory, które widzimy w ciągu dnia. Najsilniejsze właściwości stymulujące wytwarzanie serotoniny ma kolor niebieski oraz zielony. Dzięki temu odkryciu, w końcu znajdujemy odpowiedź na pytanie, dlaczego w przyrodzie dominują właśnie te dwa kolory. Nasz Stwórca wiedział o tym, jak bardzo potrzebna będzie nam serotonina, więc sprawił, że w przyrodzie przeważającym kolorem jest błękit (niebo) oraz zieleń (drzewa, trawa itp.). Jednak, gdy stale spędzamy czas siedząc w domu i nie wychodząc na łono przyrody, nie widząc błękitnego i zielonego koloru, wtedy poziom serotoniny jest niski i możemy mieć tendencje do tego, by wpadać w depresję, stajemy się przygnębieni i niespokojni. To właśnie między innymi dlatego, jak napisała Ellen White, kontakt człowieka z przyrodą jest tak ważny dla naszego zdrowia: Chorzy, którzy większość czasu muszą spędzać zamknięci w czterech ścianach nie widzą błękitu nieba, światła słonecznego, trawy, kwiatów i drzew (zieleni), tylko domy, bruk uliczny i śpieszący się tłum. W taki sposób dręczą się swoimi zmartwieniami i stają się niewolnikami swoich myśli. Przyroda jest Bożym lekarstwem. Czyste powietrze, światło słoneczne, kwiaty i drzewa, a także ruch na wolnym powietrzu obdarzą zdrowiem. Wystarczy spojrzeć, by podziwiać wspaniałą zie leń liści. Zupełnie nieświadomie umysł uspokaja się wtedy . Ponieważ poprzez kolory przyrody Stwórca pragnie nas uspokoić, sprawca zła robi wszystko, aby trzymać nas z dala od łona natury i stara się wzbudzić w nas niepokój, lęk, nerwowość czy przygnębienie otaczając nas szarymi i ciemnymi kolorami, które dominują w miastach.

Innym sposobem na podniesienie tego najbardziej uspokajającego hormonu jest - podobnie jak w przypadku melatoniny - dostarczenie odpowiednich ilości tryptofanu (jednego z aminokwasów wchodzących w skład białka) oraz magnezu, witaminy B6 i B3 (niacyny, kwasu nikotynowego), które są niezbędne do produkcji serotoniny. Dr Agatha Trash wyjaśnia, że serotonina, to neurotransmiter odpowiedzialny za utrzymywanie pozytywnego myślenia, produkowany jest w organizmie z tryptofanu. Pokarm z niską zawartością tryptofanu może wpływać na obniżenie poziomu serotoniny i sprzyjać powstawaniu depresji (Dr Agatha Trash, Alergia Pokarmowa, str. 77). Warto zatem wiedzieć, jakie produkty spożywcze zawierają duże ilości tryptofanu, gdyż z niego m.in. wytwarzana jest serotonina. Duże ilości tryptofanu znajdują się wprawdzie w mleku, ale ze względu na to, że mleko zawiera związki, które mogą wywoływać reakcję autoimmunologiczną, w tym przypadku nie jest wskazane. Poza tym, w mleku znajdują się też spore ilości innego aminokwasu tyrozyny, a ta z kolei ma działanie pobudzające, gdyż stymuluje organizm do wytwarzania noradrenaliny. Najlepszym zatem źródłem tryptofanu są niewątpliwie pokarmy pochodzenia roślinnego bogate w to białko, jak np. soja oraz inne rośliny strączkowe, ryż brązowy i orzeszki ziemne. Bardzo pomocne w wytwarzaniu serotoniny są też węglowodany, a szczególnie te które występują w bananach oraz suszonych owocach (rodzynki, figi, daktyle itp.).

Doskonały wpływ na podniesienie tego niezwykle ważnego hormonu wywierają także nieocenione ćwiczenia fizyczne oraz właściwe korzystanie ze słońca. Zimą znacznie więcej ludzi popada w depresję, ponieważ o tej porze roku światła słonecznego jest znacznie mniej. Szczególnie kobiety są bardzo wrażliwe na brak słońca. Stwierdzono, że w północnych obszarach Stanów Zjednoczonych o wiele więcej ludzi cierpi z powodu depresji niż w stanach południowych. Depresję coraz powszechniej uznaje się za jedną z chorób okresowych związanych z porą roku, ponieważ według najnowszych odkryć nie ma wątpliwości, że jedną z podstawowych przyczyn depresji jest brak słońca. Uczeni prowadzą doświadczenia, by lepiej poznać to zagadnienie. Wystawiają pacjentów na wpływ światła, które jest odpowiednikiem światła słonecznego. Codziennie wcześnie rano ok. godziny 5 budzą swoich pacjentów i wystawiają ich na wpływ tego światła i objawy depresji ustępują. Dzieje się tak, dlatego że światło to stymuluje ich ciała do produkcji serotoniny. W nocy podczas snu wydzielana jest melatonina, a w dzień serotonina. Melatonina powoduje senność, ospałość i zmęczenie. Jest to ważny hormon, ale potrzebny w nocy. Serotonina zaś, choć działa uspokajająco, to nie powoduje senności wtedy, gdy nie jest to potrzebne, ale wręcz przeciwnie działa nawet orzeźwiająco na organizm. Uczeni jednak odkryli, że jeśli tej kuracji przy pomocy światła pacjenci chorzy na depresję nie są poddawani wcześnie rano, ale wieczorem, to wtedy objawy depresji nie ustępują. Niestety osoby chore na depresję nie chcą wstawać rano, a właśnie o tej porze skoro świt organizm może wyprodukować najwięcej serotoniny. Słońce rano to wielkie błogosławieństwo dla systemu nerwowego. Żeby się jednak wcześnie wstawać koniecznie trzeba się wcześnie kłaść spać.

Wspominane uspokajające hormony, co ciekawe, mają wpływ na funkcjonowanie systemu obronnego. Najważniejszą część naszego układu immunologicznego stanowią limfocyty T. Zachowują się one w tak inteligentny sposób, że ktoś powiedział, iż są one jakby fragmentami mózgu krążącymi po całym organizmie. Na powierzchni limfocytów T znajdują się różne receptory, które mają reagować na pewne substancje produkowane przez mózg, do których zalicza się m.in. endorfinę, serotoninę czy dopamina. Te receptory funkcjonują dokładnie tak jak anteny. Zgodnie z tym co dzieje się w mózgu, wysyłane są sygnały, które docierają do receptorów, które znajdują się na powierzchni komórek T, które wychwytują je (np. dopaminę czy serotoninę) i wszystko wskazuje na to, że funkcjonowanie limfocytów uzależnione jest od tego, jaki tym sygnału do nich dociera. Serotonina na przykład, sprawia że jesteśmy bardzo spokojni, więc i na system obronny działa uspokajająca, tak że białe ciałka nie są nadwrażliwe i nie wywołują dzięki temu objawów alergii czy chorób autoimmunologicznych. Dopamina natomiast, to romantyczny hormon i powoduje, że stajemy się czuli, uprzejmi, romantyczni i szczęśliwi. Gdy nie mamy dopaminy wtedy robimy wrażenie osób szorstkich w obejściu, nieczułych i sztywnych, co ma też związek z inną autoimmunologiczną chorobą, zwaną chorobą Parkinsona. Wykazano, że jest to również choroba z autoagresji. Znany i bardzo popularny szczególnie w Korei naukowiec i lekarz dr Sang Lee twierdzi, że w przypadku choroby Parkinsona pewne czynniki powodują, że nagle zmienia się program w genach limfocytów T, które zamiast chronić komórki mózgowe wytwarzające dopaminę, teraz je atakują. Dr Lee uważa, że kiedy często się denerwujemy, zawsze upieramy się przy swoim zdaniu, kłócimy się, narzekamy, krytykujemy, jesteśmy nieuprzejmi i despotyczni w stosunku do innych, wówczas geny w komórkach mózgowych, zajmujące się wytwarzaniem dopaminy, czują się niepotrzebne, więc limfocyty dochodzą do wniosku , że należy zniszczyć to, co jest nieużyteczne i zaczynają atakować komórki, które powinny wytwarzać dopaminę tak, że teraz organizm w ogóle nie produkuje tego hormonu, wywołując w ten sposób objawy choroby Parkinsona. Brak dopaminy sprawia, że ta sztywność, napięcie, surowość i despotyzm zostają jakby utrwalone, gdyż teraz chory już na zawsze pozbawiony jest zdolności do tego, czego długo nie chciał okazywać - uśmiechu, romantyzmu czy uprzejmości. Dlatego teraz, jego mięśnie stale są napięte i nie jest w stanie uśmiechać się, gdyż z powodu braku dopaminy mięśnie twarzy są ciągle sztywne i pojawia się charakterystyczne drżenie i sztywność.

Są to niezwykłe i nawet szokujące spostrzeżenia, i choć nie ma jeszcze dostatecznych ilości danych, aby mieć zupełną pewność, co do prawdziwości tego poglądu, to jednak istnieje wiele powodów, by przypuszczać, że taki właśnie może być główny powód choroby Parkinsona. Oznacza to, że najlepszym środkiem zapobiegającym tej autoimmunologicznej chorobie jest uprzejmość, okazywanie miłości, radość, uśmiech, ustępliwość i romantyzm, gdyż wtedy, komórki mózgowe wytwarzające dopaminę stale będą wytwarzać ten hormon i nigdy limfocyty nie dojdą do wniosku, że te komórki nie są potrzebne.

Nie ulega wątpliwości, że dla osób chorych na choroby autoimmunologiczne, najbardziej wskazana jest dieta wyłącznie roślinna, bez nabiału ani żadnych zwierzęcych produktów. W przypadku chorób z autoagresji nie powinno się spożywać najmniejszych ilości słodyczy, napojów słodzonych, serów żółtych, ciast itp. i oczywiście w żadnym wypadku nie można stosować najmniejszych ilości używek, włącznie z kawą, alkoholem, herbatą, czekoladą czy napojami typu cola.

Żeby wzmocnić i uspokoić układ nerwowy i obronny chory powinien dostarczyć organizmowi więcej neuroprzekaźników, a prawie wszystkie neuroprzekaźniki to aminokwasy, które wchodzą w skład białka. Najlepiej jest dostarczać organizmowi białka pochodzenia roślinnego, a nie zwierzęcego, bo spożywanie tego drugiego prowadzi zwykle do gromadzenia się toksycznego amoniaku w organizmie i osłabienia systemu obronnego. Dlatego należy jeść dobrej jakości białko roślinne, a szczególnie nierafinowany (brązowy) ryż, kaszę jaglaną, fasolę, groch, soję, cieciorkę czy soczewicę. Koniecznie trzeba wystrzegać się wolnych tłuszczów, dopuszczalne jest stosowanie wyłącznie umiarkowanych ilości tłoczonej na zimno oliwy z oliwek. Węglowodany można spożywać tylko złożone (owoce, warzywa, nierafinowane produkty zbożowe, kasze, razowy chleb, płatki owsiane z błonnikiem, płatki jaglane itp.), a nie rafinowane (cukier, przetwory z białej mąki itp.).

Należy wystrzegać się wszystkiego, co powoduje powstawanie w organizmie nadmiaru wolnych rodników tlenowych, które uszkadzają komórki nerwowe (neurony). Szczególnie zagrożenie stanowią w tym względzie potrawy smażone, frytki, placki, ciasta, rafinowane oleje, margaryny i oczywiście stres, który powoduje powstawanie szczególnie dużych ilości rodników. Spożywać natomiast można to wszystko, co zawiera antyoksydanty (beta karoten, witamina C, E, B komplex, cynk, selen oraz aminokwasy: L-glutation i L-cysteina), ponieważ unieszkodliwiają one wolne rodniki. Żeby dostarczyć organizmowi odpowiednich ilości tych przeciwutleniaczy, należy spożywać następujące produkty: marchew, morele świeże i suszone, zielonolistne warzywa, czereśnie, wiśnie, truskawki, arbuzy, pestki słonecznik i dyni, czosnek surowy lub gotowany, orzechy włoskie, laskowe i migdały, wszystkie owoce i warzywa, pomidory, zarodki pszenicy, kiełki, fasola, soczewica, groch i inne strączkowe. Oprócz w/w aminokwasów duże znaczenie ma też L-tyrozyna, która działa wzmacniająco i pobudzająco na mózg i układ nerwowy, a duże jej ilości znajdują się w Tofu (ser z soi), fasoli i soczewicy.

Ponieważ organizm chorego przez pewien czas potrzebuje większych ilości pewnych witamin i mikroelementów, wskazane jest też zażywanie następujących suplementów (najlepiej postaci naturalnej):
Witamina E (bardzo ważna!) - najlepiej bez kapsułek (w płynie lub w granulacie do rozpuszczenia) - 3 razy dziennie po posiłkach po przynajmniej ok. 200 IU do nawet 1000 IU dziennie.
Lecytyna (wytwarza się ją z soi). Potrzebne są większe dawki (najlepiej 1200 mg). (w lecytynie jest cholina wit. z gr. B, która podnosi poziom acetylocholiny w mózgu, co w tym przypadku jest bardzo ważne). Lecytynę najlepiej zażywać 3 razy dziennie po ok. 1200 mg po posiłkach.
Magnez z witaminą B6 - 3 razy dziennie po 1 - 2 tabletki po jedzeniu. Special Two (naturalny preparat, który zawiera właściwie wszystkie witaminy, minerały, mikroelementy, przeciwutleniacze, niezbędne aminokwasy oraz wiele innych składników wzmacniających zdrowie) 2 do 3 razy dziennie 1 tabletkę po jedzeniu.
W/w preparaty należy stosować przez 2 miesiące, a po upływie tego czasu przez następny miesiąc stosować niżej wymienione:
Spirulina 3 razy dziennie 2 tabletki po posiłkach.
Boracelle (olej z ogórecznika lekarskiego 500 mg, który zawiera największe ilości kwasu gammalinolenowego, z którego w organizmie wytwarzane są prostaglandyny) - 3 razy 1 kaps. po jedzeniu.
Koenzym Q10 3 razy 1 tabletkę (30 mg) po posiłkach.
Glinka lecznicza Huma zażywać według opisu na ulotce.
Melatonina nie więcej niż 3 mg dziennie i zażywana wyłącznie wieczorem, ok. 1 godzinę przed snem. Po upływie 2 miesięcy można wrócić do zażywania wcześniej stosowanych środków i w ten sposób kontynuować kurację przez okres ok. 6 miesięcy.

Czynnikiem mającym ogromne znaczenie w profilaktyce i leczeniu wszystkich chorób autoimmunologicznych jest umiejętność kontroli stresu. Niewłaściwe funkcjonowanie systemu nerwowego, pesymizm, nadpobudliwość nerwowa czy nadmierny stres mogą znacznie opóźnić powrót do zdrowia i pozbawić skuteczności nawet najbardziej rygorystyczną dietę, ćwiczenia fizyczne czy jakiekolwiek inne zabiegi. Aby całkowicie wyleczyć się z chorób autoimmunologicznych konieczna jest radykalna zmiana sposobu myślenia, wyzbycie się negatywnych myśli, przygnębienia, lęku, depresji. Jednak dla większości ludzi spełnienie tego warunku i taka doskonała kontrola stresu oraz stałe pielęgnowanie radosnego sposobu myślenia wydaje się być czymś nierealnym i niemożliwym do zrealizowania. I faktycznie tak jest, ale tylko wtedy, gdy człowiek próbuje osiągnąć ten cel o własnych siłach, zapominając o tym, że jest Ktoś kto kocha, troszczy się, potrafi i pragnie obdarzyć nas wewnętrznym pokojem, radością, swoim Duchem, prawdziwą miłością i tym wszystkim, co sprawia, że człowiek rodzi się jakby na nowo i zaczyna myśleć innymi niż wcześniej kategoriami. Coś takiego określone zostało w Biblii mianem nowonarodzenia . Aby to nowonarodzenie stało się naszym udziałem, konieczne jest poznanie i akceptacja objawionej w Biblii Bożej miłości: "Na tym polega miłość, że nie myśmy umiłowali Boga, lecz że On nas umiłował i posłał Syna swego jako ubłaganie za grzechy nasze" (1 Jan. 4:10). Dlatego prawdziwe i skuteczne leczenie wszelkich chorób autoimmunologicznych musi polegać na łączeniu zdrowego stylu życia z autentyczną miłością, która zgodnie z tym, co napisał Apostoł Paweł "przewyższa wszelkie poznanie" (Efez. 3:19).

Jeśli współczesna medycyna mówi, że wyleczenie z chorób autoimmunologicznych jest niemożliwe, to jest tak dlatego, że bierze ona pod uwagę wyłącznie suche fakty, pomijając energię prawdziwej miłości, która jest dzisiaj największą potrzebą chorej ludzkości. Na szczęście coraz większe grono uczonych dostrzega ten fakt, o czym świadczą liczne wypowiedzi. Przykładem tego może być cytat z książki, której autorem jest dr B. Siegel: "Dr Coe z Uniwersytetu Stanford wykazał, że oddzielenie malutkich małpek od matek blokuje ich system odpornościowy. Dowiódł też, że małe dzieci, które nie są otaczane miłością, umierają nawet w najlepszych warunkach sanitarnych i żywieniowych" ("Miłość Medycyna i Cuda", s. 284).

Przygnębienie, pesymizm, lęk i nieumiejętność radzenia sobie ze stresem są często największą przeszkodą w walce z chorobą, a szczególnie choroba autoimmunologiczną. Wszystko to wywiera destrukcyjny wpływ na funkcjonowanie całego organizmu a w szczególności systemu obronnego, którego dysfunkcja jest powodem chorób z autoagresji. "Stan naszego umysłu ma o wiele większy wpływ na nasze zdrowie niż nam się wydaje. Często choroby, na które cierpią ludzie są wynikiem umysłowej depresji. Smutek, niepokój, niezadowolenie, poczucie winy, nieufność i wyrzuty sumienia prowadzą do rozbicia sił życiowych a następnie do chorób i śmierci. Radość, nadzieja, wiara i miłość poprawiają zdrowie i przedłużają życie" (E. White, "Ministry of Healing", s. 192). Najlepszym dowodem prawdziwości powyższego stwierdzenia może być kolejna niezwykle interesująca historia choroby pewnej dziewczyny, o której podczas jednego z wykładów opowiadał dr Sang Lee (WYKŁAD 19, PODKOWA LEŚNA).

Dziewczyna ta, już jako dziecko cierpiała z powodu młodzieńczej postaci reumatoidalnego zapalenia stawów. Zachorowała na tę chorobę mając zaledwie 3,5 roku. W przypadku chorób autoimmunologicznych, które dotykają dzieci, częstym powodem są problemy emocjonalne matek takich dzieci podczas ciąży. I w tym przypadku rzeczywiście tak było, bo okazało się, że matka tej dziewczynki w czasie ciąży dwukrotnie próbowała popełnić samobójstwo. W ten sposób, te złe samobójcze zamiary, depresja oraz wszystkie towarzyszące temu stanowi negatywne uczucia oraz pragnienia (potrzeby) wywarły bardzo zły wpływ również na geny znajdujące się w białych ciałkach krwi płodu. Wpłynęło to na dziecko tak bardzo destrukcyjnie, że potem jego leukocyty z łatwością przekształciły się w takich agresywnych wandali , w złe komórki, które zaczęły atakować własny organizm, wywołując autoimmunologiczne reumatoidalne zapalenie stawów. Dodatkowo, do rozwoju tej choroby, i to w bardzo dużej mierze, przyczyniła się babcia tej dziewczynki. Ponieważ ta babcia była Koreanką, podobnie jak wielu innych mieszkańców tamtego kraju, wierzyła w reinkarnację, i z tego powodu stale wmawiała swojej wnuczce, że jej choroba to wynik grzechów, które popełniła ona jeszcze w poprzednim wcieleniu.
- O moja biedna wnuczko, - mówiła babcia - w swoim poprzednim wcieleniu musiałaś mieć na sumieniu wiele grzechów. To dlatego teraz musisz tak cierpieć. I ta dziewczynka tak często to słyszała, że uwierzyła w to kłamstwo, uwierzyła w reinkarnacje oraz to, że faktycznie miała wiele grzechów, bo ta babcia jej ciągle powtarzała:
- Jesteś taka chora, bo nagrzeszyłaś w poprzednim wcieleniu.
Ta dziewczynka cierpiała z powodu tej choroby przez wiele lat. Ale kiedy miała 17 lat dowiedziała się o doktorze Lee i przyjechała do położonego w Kalifornii adwentystycznego ośrodka zdrowia o nazwie Weimar . I tam codziennie rozmawiała z doktorem Lee, czytała z nim Biblię i w końcu zrozumiała, że nie ma czegoś takiego jak reinkarnacja czy grzechy z poprzedniego wcielenia. Uświadomiła sobie, że nie chorowała także z powodu jakichkolwiek własnych grzechów, ale że jej choroba była wynikiem tego, że w czasie ciąży jej matka próbowała popełnić samobójstwo, co spowodowało jakieś negatywne zmiany w genach komórek systemu obronnego płodu, tak że potem w wieku trzech lat pojawiła się choroba z autoagresji. Dr Lee wykazał jej, że ponieważ teraz uwierzyła w Chrystusa wszystkie jej grzechy zostały wybaczone. Wyjaśniając to cytował fragmenty Pisma Świętego: Piszę wam, dzieci, gdyż odpuszczone są wam grzechy dla imienia jego (1Jan. 2:12); A modlitwa płynąca z wiary uzdrowi chorego i Pan go podźwignie; jeżeli zaś dopuścił się grzechów, będą mu odpuszczone (Jak. 5:15).
- Wiec moja babcia była w błędzie? powiedziała wtedy niezmiernie uradowana dziewczynka.
- Tak, odparł dr Lee ona wmawiała ci to kłamstwo, ponieważ sama nie znała prawdy, która znajduje się w Biblii.
Dr Lee pokazał jej też wiele fragmentów Biblii mówiących o tym, jak bardzo Bóg kocha człowieka:
- Na tym polega miłość, że nie myśmy umiłowali Boga, lecz że On nas umiłował i posłał Syna swego jako ubłaganie za grzechy nasze... A myśmy poznali i uwierzyli w miłość, którą Bóg ma do nas. Bóg jest miłością (1 Jan. 4:10,16); Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny (Jan. 3:16).
Od tamtej chwili ta dziewczynka była zupełnie inną osobą, zawsze się cieszyła, z radością ćwiczyła, piła czystą wodę między posiłkami, jadła zdrową wegetariańską żywność i śpiewała. Kiedy przywieziono ją do Instytutu znajdowała się na wózku inwalidzkim i o własnych siłach była w stanie przejść jedynie kilka kroków. Kiedyś, gdy miała 6 lat dobrze grała już na pianinie. Jednak potem, kiedy za sprawą babci, choroba rozwijała się coraz bardziej, jej palce stały się tak zdeformowane i sztywne, że w siódmym roku życia przestała grać i nigdy potem nie próbowała nawet tego robić. Kiedy jednak zrozumiała że Bóg ją kocha i że przez wiarę w Jego Syna jest nawet dzieckiem Bożym, oraz że Chrystus może ją uzdrowić, wtedy któregoś dnia sama wstawała z wózka i o własnych siłach poszła do sali, w której znajdowało się pianino i po raz pierwszy od czasu, gdy miała siedem lat, zaczęła grać, a wszyscy inni pacjenci oraz pracownicy, widząc to zaczęli bić brawo. Oczywiście, nie grała jeszcze doskonale, ale grała i powiedziała:
- Ja wiem, że Bóg może mnie uzdrowić. Od 7 roku życia nigdy nie dotknęłam pianina, bo myślałam, że ta choroba jest karą, którą zesłał na mnie Bóg. Zawsze wstydziłam się moich dłoni, ponieważ według mnie stanowiły one dowód Bożej kary. Teraz jednak poznałam prawdę i już nie wstydzę się swoich rąk.
I tak, każdego dnia dziewczyna cieszyła się życiem i społecznością z tym nowym, kochającym Bogiem, stale robiła postępy, coraz dłużej spacerowała, czyniąc też postępy w grze na pianinie. Aż w końcu całkowicie wyzdrowiała z choroby, z której miała się nigdy nie wyleczyć. Zupełnie wyleczyła się i podjęła naukę na uniwersytecie w Nowym Jorku.

NADCZYNNOŚĆ TARCZYCY, CHOROBA BASEDOWA

Najczęściej jest to choroba autoimmunologiczna (szczególnie Gravesa Basedowa). Niewłaściwy styl życia: brak ruchu, używki, zła dieta, a w szczególności nadmierny stres, powodują, ze system obronny przestaje prawidłowo funkcjonować i stymuluje komórki tarczycy do wytwarzania zbyt dużych ilości hormonów. Możliwe jest wyleczenie, ale pod warunkiem zmiany stylu życia, z czego najważniejsza jest kontrola stresu poprzez dostarczenie wraz z dieta odpowiednich ilości witamin z gr. B, intensywne ćwiczenia fizyczne, radość, śpiew, codzienna lektura Biblii, unikanie używek, słodyczy, białego pieczywa itp. Kategorycznie nie wolno palić papierosów, pić kawy, herbaty, alkoholu, jeść serów żółtych, czekolady, słodyczy, mięsa Na okres leczenia, najlepiej jest całkowicie wykluczyć, a przynajmniej ograniczyć spożycie nabiału. Zamiast mleka krowiego można spożywać mleko sojowe lub owsiane. Zamiast przetworów mięsnych można spożywać kotlety sojowe, Tofu (ser z soi), pasztety itp.

Unikać powinno się tych pokarmów, które zawierają aminy: serów żółtych, kiszonej kapusty, nadmiaru bananów, alkoholu, a szczególnie wina. Zamiast białego pieczywa tylko razowe. Częściej należy jeść owies, kasze jaglana, kiełki. Codziennie można pić sok z marchwi lub jeść surówki z marchii, kapusty. Nie jest raczej wskazane spożywanie cebuli i kiszonej kapusty. Świeża kapusta natomiast jest bardzo wskazana, gdyż zawiera tiomocznik, który mocno ogranicza wytwarzanie nadmiaru hormonów tarczycy. Często do obiadu powinna być spożywana surówka z marchii i kapusty (nie kiszonej, ale świeżej). Należy też często jeść: przetwory z soi, truskawki (mrożone), gruszki, szpinak, orzeszki ziemne (nie solone), brzoskwinie, rzepę, brokuły, brukselka, kalafior.

Codziennie energiczny spacer lub intensywne ćwiczenia fizyczne, nie krócej niż godzinę. Spalają one nadmierna ilość hormonów. Unikać zbyt częstego oglądania TV i zwrócić uwagę na odpowiedni dobór programów. Nie mogą mieć one niewłaściwego wpływu na psychikę.

Okłady z glinki na tarczycę (często prowadza do wyleczenia guzków). Przed zastosowaniem okładu z glinki warto robić naprzemienne gorące i zimne prysznice na okolice tarczycy, najpierw rozgrzewając dobrze to miejsce.

Unikać leczenia jodem radioaktywnym, z powodu skutków ubocznych. Z operacja tez nie należy się śpieszyć.
Zioła: szałwia (100 gr), pozostałe po 50 gr: przetacznik, perz, krwawnik, rdest ptasi, nostrzyk, mniszek, pokrzywa, melisa, chmiel.
Jeśli występuje niedobór jodu, bo nawet w nadczynności może to mieć miejsce, to należy zażywać KELP: 3 x dziennie po 2 tabl. po jedzeniu.
Boracelle: 3 x 1 po jedzeniu
Lecytyna (1200 mg): 3 x dziennie 1 przed posiłkami
SPECIAL TWO: 3 x 1 po jedzeniu
Zamiast Special Two z gorszym skutkiem można stosować: Humavit: 3 razy dziennie po 3 po jedzeniu
Wit. C: 3 x dziennie po 1 - 2 kaps (500 mg, np. Cetebe). Potrzebne są większe dawki. Wit. E: 400 mg dziennie, nie przekraczając tej dawki.

< 1 2 3 4 >

Wyszukiwarka internetowa: